menu-iconlogo
huatong
huatong
nowaczkiewiczzetha-kamstwo-cover-image

Kłamstwo

Nowaczkiewicz/Zethahuatong
myryguy2huatong
Lyrics
Recordings
Kochałem ideał, dziś ideał upadł, fart

Nigdy nie będę taki sam, codziennie lepszy kurwa ja

Jarają jej oczy mnie bardziej niż dupa, jarają jej usta, to żona, nie suka

Trochę niegrzeczna, ale mnie słucha

Kochałem ideał, dziś ideał upadł, fart

Nigdy nie będę taki sam, codziennie lepszy kurwa ja

Jarają jej oczy mnie bardziej niż dupa, jarają jej usta, to żona, nie suka

Trochę niegrzeczna, ale mnie słucha

Płakałem w kartony i ciągle myślałem, co życie przyniesie na talerz (talerz)

Nigdy nie czułem się dobry i zły, zawszę wiedziałem, by godnie tu żyć

Wiara przyniosła nam plony, dlatego już dzisiaj nie martwię się sianem

Ziomal wyciągnął tu rękę, postawił kartę, zobaczył talent (talent)

Dwa węże na plecach zakryją me blizny, jakie po nożach tam miałem (miałem)

Wilki na ręce ukryły me blizny, bo życia już kurwa nie chciałem (nie chciałem)

Dlatego nie pytaj czy gryps czy frajer, bo tego nie chciałem (nie)

A oczy matuli, bo żyłem bez ojca, musiałem ocierać rękawek

Stoję po kłamstwach, ocieram sukcesem, lekami i jebanym żalem

Moja ekipa dawała mi wsparcie nawet, jak bokiem leciałem

Pękało mi serce i pęka mi dziś, moje wartości zostawiam nad ich

Jeśli skłamała, to skłamie i dziś, skłamię, to lecimy na góry, na szczyt

(Kochałem ideał, dziś ideał upadł, fart

Nigdy nie będę taki sam, codziennie lepszy kurwa ja

Jarają jej oczy mnie bardziej niż dupa, jarają jej usta, to żona, nie suka)

Trochę niegrzeczna

Dobrze wiem, że jesteś blisko, ejj

Wszędzie rozpoznam twój zapach

Co na to kobieta kot? Moje plecy, to jej drapak

Twoja dupa ryje czereb Ci pierdoląc o pierdołach, jak tak lubi pierdolenie, to niech zacznie grać w pornolach

Palę buszka na grillu sobie luźno na chillu

Uśmiech od ucha do ucha, słucham Tuska na grillu

Nie liczę na fart, ani dar losu

Nic do stracenia nie mam kurwa, jak mrozu

SB, emocje i żale, żale ja rzucam do kosza (kosza)

Trafiam za trójeczkę potem piję sok z kokosa

Jak lecę w kierunku studia, to lecę w kierunku kosza

Jak wracam, to na dole powódź ma, a w oczach pożar

Kochałem ideał, dziś ideał upadł, fart

Nigdy nie będę taki sam, codziennie lepszy kurwa ja

Jarają jej oczy mnie bardziej niż dupa, jarają jej usta, to żona, nie suka

Trochę niegrzeczna, ale mnie słucha