Byłem ptakiem na mostach
Co się w niebo chce dostać
I spadałem z hukiem aż na dno
Byłem światła grą cieniem
Obcym w lustrze imieniem
I pytałem lustra To jest kto
Ale nawet u rozpaczy czarnych dni
Powtarzałem w duchu Panie dzięki Ci
W domach nocy i w nawach
Byle szczęścia m ó c zaznać
Byłem got ó w siebie wyrzec się
I wracałem nad ranem
W pustym ciele spał zamęt
A zabawki mną bawiły się
Ale nawet na klęczniku ciężkich dni
Powtarzałem w duchu Panie dzięki Ci
Byłem tam gdzie duch ziemi
Chytrze bawi się nami
M ó wi Zobacz możesz zdobyć świat
Biegłem po dotyk dłoni
Po paproci kwiat po nic
Teraz nagle mam 50 lat
Ale p ó ki mi nie braknie nowych dni
Będę m ó wił w duchu Panie dzięki Ci
Ale p ó ki mi nie braknie nowych dni
Będę m ó wił w duchu Panie dzięki Ci
Dzięki Ci Panie