menu-iconlogo
huatong
huatong
wac-tojabiaas-rzuci-rap-cover-image

Rzucić rap

Wac Toja/Białashuatong
ponimoaunahuatong
เนื้อเพลง
บันทึก
Ich słowa to tylko, "Bla bla bla..."

Blau blau blau blau... To Wac Toja bejbi

Tylu z tych lamusów miało już rzucić rap (co, rzucić rap)

Wac Toja zuchu patrz jak na bit rzucam rap (co, rzucam rap?)

Weź to tak nawiń, albo się zawiń jak blunt (pi, pi, pa)

Możesz to spalić, być dumny jak pawik świecić kolorami a i tak zostaniesz sam

Tylko ja, jak wygram ja to wygra squad

I nie chce cię więcej znać, jak raz odjebałeś to słyszysz papa

Tylu nowych ludzi w koło, robię dalej solo to, nowy level flow

Synu nie nagramy muzy z tobą

Chyba, że dasz pęngę słoną za ewenement flow

Co za kojot, co za typ, chyba robot, patrz jak pełza pod bit

O-o-o, oni i one będą to wyć

To zamknięte głowy nie ogarniają nic (to smutne)

Jak miałbym być tobą, to strzeliłbym sobie w pysk (na odmułke)

Otwieram furtkę do innego świata i nie muszę palić, by nad wami latać

To dla moich ziomali co dali wiary mi, nie mamy granic przejebany w bani syf

Ja byłem niżej niż 808 i wszystkie problemy lądowały w nosie

Ja po tym spadałem jak Ikar w swym locie, a teraz na trzeźwo tu siekam tą kosę jak Bóg (Bóg, Bóg)

Nie wiesz nic, nic nie wiesz

Ej kocie, jak masz siedem żyć, to już dzisiaj ty chcesz gnić w glebie

Przegrasz to nawet nikt ręka nie machnie, sieć pajęczą zasilasz masz własną matnię

Czy mówię poważnie, nie mówię dosadnie?

Lepiej idź przeproś swoją własną matkę

Nie wiesz nic, nic nie wiesz

Jak dla ciebie praca to wstyd, to już dziś ty powinieneś gnić w glebie

Kocham tych gimbów, choć wolałbym matki, gdy ich tatusiowie pracują na Najki

Mam bekę jak pener i całuję fanki, ej kurwa raperze, zawijaj manatki

Idę po respekt i idę po hajsy

Wszystko chcę świeże, cipki miękkie jak kaszmir

Wyprzedzam epokę więc, pierdolę hejt

To tutaj nie dolatuje, o co się plujesz? Pierdole hejt

Daję ci miłość i pokój - zrozum, to błogosławieństwo

Nie będziesz miał innych bogów, tak jak milionów przede mną

Idź do głowy po rozum (go, go, go), szansę masz jedną

Albo zniknij mi z oczu (go, go, go), nara koleżko (nara koleżko, nara koleżko)

Banany chcą porapować tu z nami, pierdolą coś, że są ambitni

Ja miałem tylko jeden zeszyt z rymami, dwa bity, trzy złote na trzy dni

Cały czas jakieś pożyczki, ale nie po to, żebyśmy se wyszli w klub

I posłuchali muzyczki, jak pożyczałem to by oddać inny dług

Zbierałem hajs na WOŚP jako trzynastolatek

Przepiłem pieniądze zbierane dla chorych dzieci, bo sam byłem chorym dzieciakiem

A ty mnie za to nienawidź (ogólnie) chcesz to se zmień o mnie zdanie (no chuj mnie)

Zamiast dbać o twoje względy pozostanę szczery, kiedyś to docenisz podwójnie

Kręciłem się tu jak dziecko we mgle i nie raz było mi ciężko w kurwę

Problem był w mojej psychice, niestety ja skumałem to nieco później

I nie pozwoliłem nikomu podejmować za mnie decyzji, to było to!

Pewności siebie nabrałem jak zacząłem jeździć na bitwy, to było to!

Za mną wiele złych inwestycji, może chcecie odkupić krzywdy?

Nie chce już więcej czuć głodu jak Chief Keef

I pierdolę fałszywe dziwki, znikają z mojego życia i nie ma tematu

Spalenie mostu to dla mnie nie problem

Problem to ma ten co nie ma kwadratu

Mordo najlepiej się czuję u siebie, czyli u SB – to jest mój port

Ja zawsze byłem najpopularniejszy ustawki, czy bitwy, czy szkoła, czy sport

Serio mam w chuju to co powiesz o mnie, jak chcesz to mnie sobie nienawidź

Bo moje życie to nie tylko sukces, bywało, że chciałem się za-

Ale nigdy rzucić rap, błagam

No może raz, ale wtedy to miałem koleżko jedno z pierwszych zejść po dragach

Miałem przed sobą wtedy całe życie, nie mogłem dopuścić, by zejść po dragach

I nie dopuściłem, także już się nie pruj, ty weź lepiej pajacu skręć coś, dawaj (skręć coś, dawaj)

เพิ่มเติมจาก Wac Toja/Białas

ดูทั้งหมดlogo